bld_rownowaz182

RÓWNO-WAŻ W ŻYCIU I BIZNESIE

Podążając pięknymi ulicami centrum, stwierdzasz, że z chęcią zjadłabyś jakiś deser i usiadła na chwilkę w przytulnym miejscu. Po chwili Twym oczom ukazują się cieple i przyciągające Cię drzwi, do których postanawiasz wejść. Decydujesz spędzić tu najbliższe chwile. Siadasz, a kelnerka już wręcza Ci menu. Uśmiecha się. Bije z niej dobra energia. Czujesz, że cieszysz się z wyboru. Spoglądasz w menu, szukasz, pozycja po pozycji pojawiają się pyszności. Każda z nich może cieszyć Twoje podniebienie. Nie śpieszysz się. Nie ma takiej potrzeby. Wołasz, zamawiasz i obserwujesz. Czujesz, że to taka chwila, w której nic nie musisz, niczego nie musisz wymuszać. Oto chwila dla Ciebie. Ładna pogoda wpada przez otwarte  okna. Słońce opatula przechodzących pod oknami ludzi, gdzieniegdzie widać jakby na nich leżało. Piękny widok. Twoje ciało jest rozprężone. Czujesz się na prawdę dobrze. Nagle słyszysz dźwięk i czujesz wibracje w torebce. Tę chwilę zaburza ktoś po drugiej stronie Twojego telefonu. Dzwoni i wibruje.  Sięgasz do torebki, po omacku znajdujesz przeszkadzacza tej świętej chwili, wyczuwasz przycisk, i dźwięk oraz wibracje ustają. Obecna chwila ma inną intencję niż potrzeby innych. To Twoja chwila. Z reguły o tej godzinie dzwonią ludzie biznesu. Teraz nie masz na nich ochoty.  Nagle przed Tobą na stoliku pojawia się Twoje zamówienie. Jego widok napawa Cię radością i ekscytacją. Jest piękne, widać, że przygotowane z dużą uważnością i dbałością o szczegóły. Rozkosz smaku, to jedyne co teraz istnieje, świat się zatrzymał. Kęs za kęsem oddajesz się tej chwili błogości. To Twoja święta chwila.  Za oknem ukazuje się widok małej dziewczynki, bawi się i tak ładnie uśmiecha. Jest radosna. Dla niej też istnieje tylko ta chwila. Cieszy Cię ten widok. Zastanawiasz się dlaczego? Jest pełna radości, energii i… życia. Wolna od ograniczeń, i wewnętrznych konfliktów co wolno, a co nie. Z utęsknieniem szukasz w pamięci takich chwil w swoim życiu. Dostrzegasz je. Uśmiechasz się. Bo właśnie chwila obecna jest taka. To Twoje TERAZ jest wolne, jest beztroskie, jest radosne. Dokładnie zbierając widelczykiem pozostałości po tym boskim deserze, pragniesz jeszcze przedłużyć jego smak. Zatrzymać. Koniec. Opierasz się o krzesło i jeszcze kilka chwil dajesz sobie na posiedzenie sama ze sobą, kilka wdechów i podążających za nimi wydechów. Pragniesz domknąć tę chwilę. Podnosisz się z krzesła. Za tę chwilę boskości płacisz przy ladzie wychodząc. To było cudowne. Jak dobry towarzysz wychodzi z Tobą potężna dawka radości. Teraz jest czas na biznes. Sięgasz do torebki, i zaczynasz oddzwaniać do listy nie odebranych połączeń, wypełniona wewnętrzną energią, radością i uczuciem mocy.

A teraz taka sytuacja…

Słychać stukot szybko uderzanych palców o klawisze klawiatury. Na szczęście nauczyłaś się pisać bez patrzenia na klawiaturę lata temu, co daje Ci niezwykle szybką, niczym jak u superbohatera, moc do wylewania swoich decyzji na ekran.  To szkolenie okazało się zbawienne. Dzięki niemu możesz wysłać więcej maili w krótszej chwili. A to oznacza, że oszczędzasz, tak cenny, CZAS. Na ten moment nie jesteś świadoma co innego go wypełnia w zamian. Twój ekran wyświetla kolejne wytyczne, plany i harmonogramy pojawiające się w błyskawicznym tempie. Jest tyle do zrobienia.  Twoje ciało jest całe zaciśnięte, naprężone. Żołądek ścisnął się do rozmiarów orzeszka zimnego. Nie jesteś w stanie tego dostrzec, bo Twój umysł jest zbyt zajęty. Dobra. Koniec. Ufff. Wyślij. Sprawdzasz czy nie utknęło w nadawczej, sprawdzasz ponownie, i sprawdzasz jeszcze raz. Nie, nie utknęło, poszło. Zerkasz na zegarek. W umyśle wybrzmiewa myśl: znowu się spóźnię. Nie wylogowując się zamykasz laptopa. Nie ma czasu. Słysząc jeszcze trzask zamykanego laptopa, pakujesz go do torby, w której masz cały swój biznesowy świat. Absolutnie wszystko. Waży chyba  z tonę. Zarzucasz ją na ramię. Opada w dół. Zdążyło Ci się rzucić w oczy leżące ciastko, które kontempluje swoją egzystencję na talerzyku od wczoraj. Łapiesz je w biegu, bo właśnie dotarło do Ciebie, że jesteś głodna. Wybiegasz z jednym ramieniem dźwigającym rzeczy najważniejsze, w drugiej ręce małe okrągłe ciastko, które wpychasz całe do buzi, bo właśnie dzwoni telefon. Potrzebujesz wolnej ręki. Biegnąc szukasz tego małego pudełka, które zawsze informuje Cię o tym, że … to… że tamto… Koniecznie musisz odebrać. Stukot szybko uderzanych klawiszy zamienił się teraz w stukot szybko podążających obcasów. Stuk puk stuk puk stuk puk. Przypomniało Ci się, że miałaś wymienić fleki – wrrr… Głos w telefonie szybko i zdenerwowanie przekazuje najnowsze wieści. Kolejny problem i tzw. obsuwa. Nie cierpisz tego. Lubisz jak wszystko jest zgodnie z planem, pod kontrolą. Jak wszystko idzie gładko. Niestety w sumie nigdy nie szło. Zawsze było pod górkę. Ciągle rozmawiając wsiadasz do samochodu i ruszasz w drogę. No i oczywiście korki. Kolejny powód do zdenerwowania bo i tak już jesteś spóźniona. W ostatniej chwili skręcasz, bo przypomniał Ci się skrót. Tam może nie będzie korków. Próbujesz. „Tak, Panie Czesławie…rozumiem… nie tak nie będzie…zrobimy…” . Każda chwila jest ważna. Mkniesz najszybciej jak możesz. Słyszysz dźwięk klaksonu zaraz po tym jak wymusiłaś pierwszeństwo. „Panie Czesławie… zróbmy tak…”. Zatrzymujesz się. Z trzaskiem zamykasz drzwi. Pędzisz po schodach. O Twoje dziecko znowu ubrały Panie z przedszkola. Czeka już na Ciebie. „Ostatnio na spotkaniu omówiliśmy najważniejsze punkty…” Całujesz swoje ukochane dziecię, i kładziesz palec wskazujący na usta, upewniając się, że zrozumiało. Tak, to mądry chłopczyk. W ciszy szybko wychodzicie z budynku. Do fotelika…hop, zapięcie, i ręce już są na kierownicy. „Dobrze Panie Czesławie, do usłyszenia, do jutra”. „Cześć kochanie” Nagle odzywasz się do swojego dziecka. „Jak było w przedszkolu?”. Twoja pociecha zaczyna odpowiadać. Rozbrzmiewa dźwięk telefonu. Nie ukończyła jeszcze czwartego zdania… „Skarbie, poczekaj chwilkę mama odbierze telefon, zaraz mi wszystko opowiesz”. Dziecko milknie. Wewnątrz samochodu unosi się atmosfera iście biznesowa. Ciebie czas pracy nadal trwa. Dziecko chucha na szybę i rysuje na niej serduszko.

 

Czym głównie różnią się te dwie sytuacje? To jakby dwa odrębne światy, prawda? Jaka jest różnica? Możemy dociekać przyczyny i stwierdzić, że kobieta w sytuacji pierwszej na pewno ma ustatkowany biznes, finanse i może sobie pozwolić na decydowanie i zatrzymaniu się na chwilę w ciągu dnia. Nawet jak jej coś „ucieknie”, to wiele nie straci. Druga pewnie jeszcze walczy o taki stan i jej działania mają ją zaprowadzić do takiego momentu w życiu, dlatego łapczywie chwyta każdą chwilę biznesu.  To konkluzja, będąca interpretacją tak naprawdę, uzależnia podejście tych kobiet od sytuacji zewnętrznych. Taką interpretację  można by uznać za słuszną, bo tak w rzeczy samej bywa. Przyglądając się bliżej tym sytuacjom, oraz tej konkluzji, to łatwo można dostrzec, że jeżeli tak jest to motorem napędowym jest lęk i obawa o byt, lub jego brak w pierwszej sytuacji. Druga Pani ciągle żyjąc w stresie próbuje niejako „zapakować” całe swoje życie biznesowe do jednego pudełka poprzez kontrolę, i byciu ciągle na baczność. Nie dostrzegając tak naprawdę, że swoją postawą sama tworzy właśnie taki swój świat pełny pogoni, biegu, stresu, pomijanych potrzeb swoich i dziecka.

Tytuł tego artykułu nawiązuje do równowagi. Równowaga w życiu i biznesie oczywiście kojarzy się ze stanem gdzie jest równo tego i tego. Żaden z obszarów jakoś szczególnie nie przeciąża szali. Jest po równo. Często o takim stanie mówimy w rzeczowniku – RÓWNOWAGA, a to może wprowadzać w błąd odnośnie drogi wytworzenia takiego stanu.  Równowaga nie jest czymś co się OSIĄGA na drodze pełnej wyrzeczeń i ciężkiej pracy, jako efekt tej harówy. Ją się TWORZY. Jeszcze raz równowagę się TWORZY, a nie osiąga. Dlatego taki tytuł. „Równoważ”, czyli Ty równoważ, Ty działaj, Ty WPROWADŹ tę równowagę do swojego życia.

Możesz zapytać ale jak? Kiedy?

Teraz, najlepiej już teraz, bo TWOJE TERAZ tworzy twoją przyszłość.

Do świadomej zmiany podejścia musisz przyjąć jedną prawdę. Nie tylko wiedzieć o niej, ale przyjąć i ciągłe utrzymywać ją w swojej świadomości. Podlewanie pamięci o niej zaoszczędzi Ci wiele lat frustracji i rozczarowań. Mianowicie prawdą jest to, że Twoje nastawienie, Twoje przekonania, Twój sposób myślenia tworzy świat jaki widzisz i jakiego go doświadczasz. Jeśli możesz, to zatrzymaj się na chwilkę nad tym i zobacz korelację odnośnie tego co jest napisane powyżej oraz sytuacjami, z którymi się mierzysz. Nie śpiesz się, daj sobie chwilkę. Może przyjść Ci na myśl, że to nie tak, bo to ta sytuacja zewnętrzna tworzy Twoje nastawienie do tej sytuacji. Taka wątpliwość jest analogiczna nieco jak pytanie co było pierwsze kura czy jajko. Jeżeli pojawia Ci się ta wątpliwość, popatrz powyżej na tę prawdę. Co chwilę przez nasz umysł przewija się taka  ilość sprawczych myśli, że nie jesteśmy nawet ich świadomi, a to sprawia, że te myśli tworzą, to co nas spotyka, czy tego chcemy czy też nie,  reguły z opóźnieniem. Przyglądaj się zatem swoim myślom, przyglądaj się również Twojemu nastawieniu do tego co Cię spotyka. Wchodzimy tutaj już w obszerny temat samoświadomości, natomiast w tym artykule, to co chcę, aby wybrzmiało to to, że to Ty DECYDUJESZ o tym kiedy i jak wprowadzasz równowagę, czyli równoważysz w swoim życiu.

Pierwszy krok, to dostrzeżenie co jest podłożem twoich decyzji. Np. wracając do przykładów powyższych Pań. Pierwsza Pani zadecydowała, że ten fragment czasowy swojego dnia oddeleguje dla siebie, że siebie jakoś nagrodzi może. Poszła za wewnętrznym pragnieniem i nie pozwoliła, aby świat zewnętrzny jej w tym przeszkodził. Skupiła się na tu i teraz i swoim pragnieniu, czy potrzebnie.  Świadomie sterując chwilą i dominując w tej sytuacji. W przypadku drugiej Pani, to trochę tak jakby świat decydował za nią i ciągle on kontrolował każdy następny krok. I tej pani decyzja, aby w ten sposób funkcjonować wyrosła na ziarnku lęku i iluzji, że ten lęk kiedyś zniknie na drodze takiego postępowania. A nie może zniknąć skoro przyczyna, jako nasiono, ciągle jest podlewana przez tę Panią.

Drugi krok, to dostrzeżenie i wniknięcie, co jest prawdą, a co naszymi przekonaniami i z czego one wyrastają. I podjęcie decyzji w co chcę wierzyć. W tym kroku, lub poprzednim, już czasem samo uświadomienie sobie tego ziarnka  jest uwalniające. Ponieważ jeżeli uświadomimy sobie, że kierowało nami przekonanie, które w ogóle nam nie sprzyjało, to automatycznie rezygnujemy z niego. Ta rezygnacja opróżnia naszą podświadomość, a zatem w naszym umyśle nie ma myśli, zakorzenionej w naszej podświadomości, która tworzy sytuacje zewnętrzne.

Trzeci krok, to zadawaj sobie pytanie czego chcesz teraz, czego pragniesz. Jaka chcesz, aby była ta chwila. W biznesie często skupiamy się na efektach zapominając, że ta energia, która towarzyszyła nam w tworzeniu, w wykonywaniu zadania jest najważniejsza, i to ona wpływa na efekty najbardziej. Na początku zmiany podejścia, często pojawia się taka myśl, podobna do czegoś takiego, że co z tego, że ja tego chcę, jak świat jest inny i w biznesie trzeba inaczej. Jeśli i Ciebie to dotyczy, zachęcam ponownie do powyższego tekstu i weryfikację prawdziwości Twojego przekonania, nie tylko na przykładzie Twojego życiu i Twoich doświadczeniach, ale również na  doświadczeniach innych ludzi. Jeśli dostrzeżesz dzielące je różnice, to jakbyś odpowiedział/a na pytanie: co jest prawdą? Jeśli odpowiedź będzie mało klarowna, to kolejnym pytaniem jest: a jakbyś chciał/a, aby było w TWOIM ŻYCIU. Każdy tworzy swój świat wedle głęboko zakorzenionych w sobie pragnień i przekonań, dlatego ludzie mają różne doświadczenia.

Równoważenie JEST W SILE TWOJEJ DECYZJI odnośnie, tego czego pragniesz DOŚWIADCZAĆ w TERAZ.

Tags: decyzja, równowaga, spokój, work-life balance